De Lux

Słysząc określenie „ciucholand”, nie przychodzi na myśl sklep z ekskluzywną odzieżą, zaprojektowaną wyłącznie w jednym egzemplarzu. I często właśnie klienci się dziwią, bo w Polsce powstaje wiele tzw. lumpeksów z odzieżą klasy premium. Bogaci i znudzeni garderobą ludzie oddają, wyrzucają lub odsprzedają używane ubrania przedsiębiorcom, a ci wystawiają je w sklepach o podwyższonym standardzie. To są ciucholandy w wersji de lux.

I nie ma się co dziwić, bo jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Często sławy pokazują się w ciuszkach raz i starczy. Nie pozwalają sobie na noszenie danej rzeczy wielokrotnie. Podobnie jak bogaci ludzie, którzy uwielbiają bawić się modą i chcą w swoich szafach czy raczej garderobach mieć tylko najnowsze kolekcje. Stać ich na to. Kolekcje z poprzednich sezonów są im zbędne. Ci mniej zaradni, po prostu je wyrzucają lub oddają. I tu wkraczają odpowiednie firmy, które przejmują odzież już niechcianą, czyszczą ją, dezynfekują i wystawiają na sprzedaż. I tak powstają super ciucholandy. Można w nich znaleźć na prawdę wspaniałe perełki z zeszłosezonowych kolekcji marek klasy premium. Za spodnie od Tommiego H. Normalnie zapłaci się około 400-500 zł, a tu można je dostać już za 100-200 zł. Podobne przebitki cenowe tyczą się sporej części garderoby. Do tego dochodzą buty, torebki, paski.

Sklepy z odzieżą używaną marek premium nie są jednak tak popularne w Polsce jak mogłoby się to wydawać. Najwięcej jest ich w Warszawie, gdyż tam jest największe skupisko celebrytów i osób bogatych. Niemniej jednak sporą część można odnaleźć w internecie. Co ciekawe, nie tylko zwykłe śmiertelniczki kupują w ciucholandach. Niektóre sławy przyznają szczerze i bez wstydu, że także zaopatrują się w sklepach z odzieżą używaną, albowiem chcą chronić środowisko, lubią wyszukiwać oryginalne ubrania o niepowtarzalnych kolorach, krojach czy fasonie. Nawet w Los Angeles funkcjonuje co najmniej jeden sklep z odzieżą używaną marek premium. Często sławy oddają tam swoje sukienki, w których raz lub dwa pokazały się na oficjalnych imprezach i nie chcą już w nich być widzianymi.

Sklepy z odzieżą używaną marek premium wciąż pozostają dla trochę zamożniejszych klientów. W porównaniu z cenami ze „zwykłych” szmateksów, cena za jeansy 200-300 zł to dużo, a część klientek wychodzi z założenia, że za takie pieniądze może sobie kupić nowe jeansy. Przecież nie muszą być klasy premium, by były dobre i wygodne.

Ubrania marek premium z roku na rok stają się coraz popularniejsze oraz coraz łatwiej dostępne, albowiem społeczeństwo polskie się bogaci, a i podróżowanie nie stanowi większego problemu. Dlatego ciucholandy z ubraniami de lux mają swoje miejsce na rynku odzieżowym, choć może daleko im do popularności tańszych ciucholandów.